W okresie zimowym warto pomarzyć o wakacjach, a więc ...

Kolonia Korbielów 2012 - oczami (nowego) wychowawcy

Jak wiadomo kolonie to zwykle niezapomniane chwile, spędzone poza domem, w gronie znajomych i przyjaciół. Ubogacone są emocjami tym bardziej, gdy jedzie się jako wychowawca (a szczególnie pierwszy raz).Ten wyjazd wspominam świetnie - wymarzona grupa rozradowanych dzieci, przesympatyczna kadra, na którą zawsze można było polegać a także niezwykle napięty plan, w którym na uczestników czekało mnóstwo atrakcji. Generalnie każdy dzień zaczynał się modlitwą, toaletą poranną, gimnastyką i śniadaniem. Dodatkowo każdego dnia towarzyszyła nam inna postać ze Starego Testamentu (Mojżesz, Abraham, Dawid itd.). Najważniejszym momentem w ciągu dnia była jednak Msza Święta, która pozwalała na zregenerowanie duchowych sił, dawała czas do namysłu, ale też była świetną okazją, by poznać siebie na wzajem.

Elementami programu, o których myślę, że warto wspomnieć to m. in. wyjazd na Słowację (a konkretnie do Jaskini Wolności i nad jezioro Orawskie),spływ z flisakami Dunajcem, wycieczka do Wadowic połączona z Inwałdem (gdzie mieści się Dinolandia i Park Miniatur), odwiedzenie studia filmów rysunkowych w Bielsku Białej a także wyjazd do Szaflar - najgorętszych term znajdujących się w Polsce. Jako że była to kolonia "w góry" nie mogło zabraknąć tak ważnego aspektu, jak spacer szlakami górskimi. Uczestnicy mieli kilka okazji na to by sprawdzić swoje siły. Na rozgrzewkę rekonesans okolicy, potem krótka wyprawa górska, następnie Pilsko a na sam koniec dla najwytrwalszych Babia Góra. W ciągu całej kolonii nie zabrakło też atrakcji na miejscu a mianowicie warsztatów manualnych. Dzieci miały okazję sprawdzić się trzy razy - najpierw w robieniu kwiatów z bibuły, potem w malowaniu drewnianych ptaszków a na koniec w robieniu zwierzątek ze słomy. Ponadto był też czas na wyrabianie sprawności sportowej. 
Niemalże nierozłącznym punktem dnia była gra w piłkę nożną na boisku, czy też kąpiel w pobliskim basenie. Cała kolonia zakończyła się w Sobotę 14 lipca. Tego dnia zatęsknieni rodzice odebrali swoje wypoczęte i rozradowane dzieci. Myślę, że na koniec warto podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, aby ta kolonia miała miejscę. Mam tu na myśli wszystkich sponsorów, o. Grzegorza - kierownika kolonii, wszystkich wychowawców oraz tych, którzy w jakikolwiek sposób pomogli w organizacji wyjazdu. Jak każdy mam nadzieję, że będziemy mogli się znów spotać na najbliższym wyjeździe.
                                                                

Krzysztof Bojarski

zobacz zdjęcia